- Liczę na to, że w swoim szaleństwie żołnierze rosyjscy nie zdecydują się ostrzelać Odessy, ale równie dobrze mogliśmy to powiedzieć w końcu lutego o Kijowie, gdzie nikt nie spodziewał się, że rakiety będą spadać na domy mieszkalne - mówił w Polskim Radiu 24 Borys Tynka, przewodnik turystyczny, Polak mieszkający w Odessie.